100-tny maraton Darka Gapińskiego ukończony!!!! Na setkę przyjechali głównie znajomi biegacze z całej Polski, a także z poza kraju (Londyn). Impreza odbyła się w znanym już biegaczom miejscu, Nadleśnictwie Kliniska, lecz w nieco odmienny sposób. Jedna pętla do przebiegnięcia posiadała ok 2650m i każdy biegacz mógł przebiec dowolną ilość okrążeń. Miało to na celu jeszcze większy kontakt biegaczy z kibicami, którzy licznie wspierali głośnym dopingiem na całej trasie. Pogoda dopisała, a cała impreza przebiegła można by powiedzieć w rodzinnej atmosferze. Wszyscy znali Darka i jego małżonkę Anetę oraz jak się okazało znaczna większość biegaczy znała siebie nawzajem z różnych biegów. To tworzy swoisty klimat imprezy jakiego nie ma na masówkach zarówno dla biegaczy, kibiców oraz organizatorów. Na znak wsparcia Darka w jego czynie niemal wszyscy biegacze założyli koszulki pamiątkowe z logo biegu nadając dodatkowy aspekt "biegowej rodziny".

Jak na solenizanta przystało Darek po przywitaniu gości rozpoczął bieg jako pierwszy wprowadzając biegaczy w puszczę oraz zakończył jako jeden z ostatnich dopilnowując, aby każdy biegacz dotarł do mety. Standardowo nad bezpieczeństwem biegaczy w puszczy goleniowskiej czuwali ratownicy medyczni jeżdżący na trasie, po biegu mięśnie masowali rehabilitanci z "Fali" Goleniów, a obsługą punktu żywieniowego zajęli się nasi znani wolontariusze z gimnazjum w Kliniskach. Hymnem, który był wielokrotnie puszczany był "Maratończyk" grupy TSA. W tak kameralnych imprezach bieg jest tylko częścią całej uroczystości. To, co integruje uczestników w największym stopniu to możliwość spędzonego wspólnie czasu po biegu. Zazwyczaj jest to ognisko, kiełbasa, małe piwo na "uzupełnienie elektrolitów" i wspólne przeżywanie jeszcze raz biegu. Tym razem było jeszcze bardziej ekstrawagancko. Darek wbiegając na metę wbiegał po niebieskim dywanie przecinając żółtą szarfę z wypisanymi wszystkimi ukończonymi przez niego biegami. Po dekoracji zwycięzców był wspólny toast oraz ogromny tort na cześć 100tki.

Po całej oficjalnej części impreza przeniosła się na tzw. "after party" do Karczmy Polskiej pod Kogutem" na pieczone prosię oraz łososia, aby dalej móc wspominać część biegową. Karczma Polska pod Kogutem jest kolejnym po Ośrodku Edukacji Przyrodniczo-Leśnej w Nadleśnictwie Kliniska wizytówkowym miejscem Klinisk Wielkich, które wkomponowane w malowniczą puszczę goleniowską oferuje najwyższej klasy staropolską kuchnię. Sądząc po komentarzach uczestników imprezy na wszystkich Karczma zrobiła pozytywne wrażenie, zatem polecamy odwiedzenie tej części Klinisk. Cała impreza trwała do późnych godzin wieczornych i wszyscy biegacze zapowiedzieli swoją obecność we wrześniu na Maratonie Puszczy Goleniowskiej.

Zatem jesteśmy umówieni. Do zobaczenia jesienią.

ProGDar Marathon Team