Pierwsi polscy osadnicy przybyli do Klinisk Wielkich z dawnego województwa poznańskiego już pod koniec 1945 roku. Przyjeżdżali najczęściej jeszcze bez rodzin, które sprowadzili w późniejszym okresie do wybranych domów i po załatwieniu formalności związanych z ich zasiedleniem, zajmowali domki robotnicze, należące do kolei i lasów państwowych.

 

Poświadczenie zamieszkania w Kliniskach Wielkich (1950r.)

Gospodarstwa rolne, których w Kliniskach było niewiele zostały objęte przez nowych właścicieli dopiero wiosną 1947 roku, kiedy to przybył większy transport osadników z dawnego województwa kieleckiego.

Po wojnie, w 1945r., władze polskie nadały polskie nazwy miejscowościom Pomorza zachodniego. Przez pierwsze lata funkcjonowało część nazw, które później zostały ponownie zamienione. Poniżej znajdują się przykładowe ewolucje nazw tutejszych miejscowości:

Gross Christinenberg - Jarłowce - Kliniska Wielkie

Klein Christinenberg - Bogdaniec - Kliniska Małe

Roechen - Rurzyca

Klein Sophiental - Warcisławiec

Gross Sophiethal - Warcisław

Lubzin - Lubczyn - Lubczyna

Karlschof - Komorowo - Komarowo

Luisenthal - Borzysław

Neuhof - Łoźnica

Langenberg - Łąki

Oberhof - Dobra Płocice - Pucice.

W powojennej Polsce utworzono, 21 lipca 1945r., tzw. gminy zbiorowe. Dzisiejsze Kliniska Wielkie należały do gminy Lubczyna. Z dokumentacji archiwalnej wynika, że na dzień 6.09.1945r. w gminie Lubczyn (Lubczyna) liczba mieszkańców wynosiła 53 osoby (17 gospodarstw).

14 lutego 1946r. dokonano spisu ludności na terenie gminy Lubczyna. W sołectwie Klein Christinenberg (Bogdaniec) znajdowały się dwa domy mieszkalne. Natomiast w Sołectwie Gross Christinenberg (Jarłowce) znajdowały się cztery domy mieszkalne. Mimo nazewnictwa - sołectwo w ówczesnych dokumentach, urzędu sołtysa fizycznie nie było.

Wg odręcznej notatki podpisanej przez Wójta Gminy i Sekretarza wynikało, że w Bogdańcu było 11 domów niezamieszkanych, a w Jarłowcach 25.

Pierwszymi mieszkańcami Klinisk byli robotnicy kolejowi. Przybyli w 1945 r. Zajmowali się początkowo porządkowaniem torów, usuwaniem z nich pozostałych po działaniach wojennych wraków oraz naprawą uszkodzonych torowisk. W obawie przed resztkami niemieckich oddziałów, wspólnie zajmowali jeden z budynków nieopodal stacji.

Ignacy Witek przybył do Klinisk w 1945 r. Był tormistrzem, który sprawował nadzór nad robotnikami kolejowymi.

Z inicjatywy kolejarzy, w 1949 r. przy torach stanął krzyż. Ówczesny nadleśniczy Duda wydał zgodę, aby ściąć dąb. Krzyż wspólnie wykonali: Kaput, Witek, Grządziel. Pomagali im też inni mieszkańcy miejscowości. Na uroczystość poświęcenia krzyża przybył ksiądz z Goleniowa. Żona nadleśniczego Dudy ułożyła okolicznościowy wiersz, który powiedziała Basia Gradowska.

Krzyż ten istnieje do dzisiaj.

W 1945 roku częstymi "gośćmi" w Kliniskach byli jeżdżący po okolicy "szabrownicy". Okradali oni poniemieckie domy, wywożąc pozostawiony przez poprzednich mieszkańców dobytek do centralnej Polski. Pozostałe mienie było najczęściej niszczone.

Osadnicy, którzy jako pierwsi zamieszkali w Kliniskach, przybywając tu zobaczyli pozrywane linie energetyczne, połamane słupy elektryczne, które leżały na drogach. Do 1947 roku mieszkańcy natrafiali na uszkodzone i spalone czołgi.

Tylko niewielka część domów była spalona i zniszczona w trakcie działań wojennych. Domy miały natomiast powybijane szyby w oknach. Wiele z nich zostało już ograbionych i zdewastowanych. Domy, które w dobrym stanie przetrwały działania wojenne, zostały rozebrane przez handlarzy. W latach pięćdziesiątych rozpoczęto odbudowę Warszawy. Wiele budynków nadających się w Kliniskach do zamieszkania (po niewielkim remoncie), zostało zburzonych. Cegły rozbiórkowe były przewożone na stację kolejową w Kliniskach, a stamtąd pociągami do Warszawy. W ten sposób zniszczono wiele cennych i pięknych domów.

Pierwsi mieszkańcy zastali nie zniszczony przez działania wojenne kościół ewangelicki. Zachowały się obrazy z Drogą Krzyżową oraz kościelne organy. Wnętrze kościoła wykonane było z drewna. Na działce kościelnej znajdował się granitowy pomnik z czterema marmurowymi płytami. Prawdopodobnie były tam pochowane cztery osoby, które zginęły w czasie I wojny światowej. Świadczyć o tym miały napisy i data (1914 r.) widniejące na płytach. Kościół oraz pomnik zostały rozebrane prawdopodobnie około 1956r. w niewyjaśnionych okolicznościach.

W Kliniskach nie zastano niemieckich mieszkańców. Zdarzały się natomiast nieliczne kontakty z żołnierzami niemieckimi, ukrywającymi się w okolicznych lasach. Stąd uzasadnione obawy mieszkańców, by nie zasiedlać oddalonych domów.

Na terenie rosyjskiego obozu jenieckiego (obecnie teren boiska) nie było już baraków. Pozostały tylko resztki drutów, szczątki ubrań oraz porzucone drewniaki. W miejscu, w którym znajdowały się magazyny zbożowe, zastano zgliszcza i spalone ziarno.

Osadnicy mieli prawo zająć wybrany przez siebie dom oraz początkowo dowolną ilość gruntów rolnych. W Powiatowym Urzędzie Repatriacyjnym w Nowogardzie mieli obowiązek zgłosić numer zajmowanego gospodarstwa.

Otrzymali wówczas akt własności zajętego wcześniej gospodarstwa rolnego, przyznawany przez Powiatową Komisję Osadnictwa Rolnego w Nowogardzie.

W 1952 roku do Klinisk przysłano mierniczego, inż. Sawickiego. Jego zadaniem było dokładne wymierzenie zajmowanych gruntów oraz ziemi, która nie została jeszcze podzielona.

W tym okresie rolnik mógł posiadać 10 hektarów użytków rolnych.

Dom mieszkalny, zabudowania gospodarcze oraz grunty uprawne były wyceniane. Rolnicy spłacali ich wartość kwintalami zboża. Osadnicy wojskowi zwolnieni byli z opłat. Za zajęte domy i ziemię nie wnosili opłat również repatrianci zza Bugu, jeśli pozostawili tam swoje gospodarstwo.

Początkowo w Kliniskach nie było sklepu spożywczego.

Po wszystkie artykuły mieszkańcy musieli jeździć do Goleniowa. Było to niezwykle uciążliwe, ponieważ nie było wtedy transportu. Przez Kliniska jeździł tylko jeden pociąg do Goleniowa, jednym też można było wrócić. Pierwszy sklep spożywczo-przemysłowy powstał w 1948 roku. Był to sklep Gminnej Spółdzielni "Samopomoc Chłopska", który prowadziła Zofia Jońca. Później sprzedawała w nim Maria Kędzierska.

W miejscu, w którym obecnie znajduje się ulica Osiedlowa istniał duży tartak. Po wojnie został zdewastowany, ale po przeprowadzeniu remontów ponownie go uruchomiono.

To Państwowe Przedsiębiorstwo Produkcji Pomocniczej i Budownictwa Rolniczego rozpoczęło produkcję w 1953 r. Pierwszym kierownikiem tartaku był Stanisław Rarak. Potem pracą państwowego tartaku kierował Grochocki. Istniał on do 1960 roku. Został rozwiązany, ponieważ przydzielano zbyt mało surowca (drewna), więc przestał być rentowny.

Pierwszym sołtysem Klinisk został Stanisław Jońca (1949-1953). Kolejno urząd ten sprawowali: Jan Kędzierski, Józef Zygarowski, Józefa Zygarowska oraz Henryk Gorwa. Obecnie funkcję tę pełni Tadeusz Skałecki.